|
Niemal dwa tysiące związkowców z całego województwa podkarpackiego zjechało 25 maja 2011 roku do Rzeszowa, by zaprotestować przeciwko biedzie i drożyźnie.
Związkowcy poubierani w chustki, kamizelki, kurtki z logo „Solidarności”, z gwizdkami i trąbkami, głośno manifestowali swoje niezadowolenie z polityki obecnego rządu. Kolorowo było od flag, transparentów i gadżetów. Nie można było ich przeoczyć. Na transparentach wymalowano hasła: „Nie dla ciebie głupcze kasa, kiedy rząd się nasz rozpasa”, „Rząd i kryzys dwa bratanki”, „PO nas polskiego już nic nie zostanie”. Skandowano: „Paliwo drożeje, Polski chłop biednieje”, „Cudów nie ma, wszystko ściema”, „Ceny w górę, płace w dół, będziesz orał, tak jak wół”, „Nie ma pracy ani płacy, a Tusk mówi, że jest cacy”. Na melodię populanych piosenek śpiewano przyśpiewki, traktujące o trudnej sytuacji pracowników i bezrobotnych. Związkowcy z Huty Stalowa Wola przywieźli ze sobą długie rury, każda każda opatrzona była napisem „donaldówka”. Mieli także dużą blaszaną beczkę z napisem „bieda”, w którą uderzali pałami, jak w bęben. Z Mielca przyjechała opona ucharakteryzowana na pogrzebowy wieniec, z którego zwisały żałobnne szarfy z wypisanymi na nich niezrealizowanymi obietnicami rządu PO-PSL. Wszystkie te gadżety zostawili przed Urzędem Wojewódzkim, gdzie przemawiali szefowie Regionów „S” z woj. podkaprackiego. Wojciech Buczak, przewodniczący rzeszowskiej „S”, odczytał petycję do premiera Tuska. Związek domaga się w niej: obniżenia akcyzy na paliwa, zwiększenia nakładów na przeciwdziałanie bezrobociu, zwiększenia nakładów na pomoc społeczną i podniesienia świadczeń, podniesienia płacy minimalnej, wspierania zrównoważonego rozwoju gospodarczego w całym kraju. „S” żądania te argmentouje drastycznym pogorszeniem się sytuacji bytowej wielu polskich rodzin, szczególnie w województwie podkarpackim oraz nie wywiązywaniem się rządu z obowiązku ochrony osób najuboższych. Do pikietujących wyszła wojewoda i zobowiązała się przekazać petycję premierowi. Manifestacja w Rzeszowie zaczęła się sprzed siedzibą PO, gdzie nikt nie wyszedł do protestujących. Związkowcy przylepili więc do drzwi petycję do szefa regionalnych struktur partii. Podobny scenariusz miała pikieta przed siedzibą PSL, gdzie zakończono manifestację. W dowód wdzięczności przed biurami obu partii związkowcy zostawili prezenty. Były to tablice ogłoszeniowe: niebieska zatytułowana „Platforma Oszukanych” i zielona z napisem „Partia Stale uLokowanych na stołkach”. Obie tablice oblepione były niespełnionymi obietnicami przedwyborczymi rządzących partii, podaniami o pracę, rachunkami itp. Nad tłumem protestujących unosiły się balony w barwach obu partii, do których podoczepiane były ich ulotne hasła przedwyborcze. Wszystkie poszybowały prosto do nieba...
mlb
Zobacz galerię zdjęć
|